,,W pamięci od momentu pierwszego spotkania” – Leszek Mądzik wspomina Tadeusza Różewicza

„Oglądałem album ze zdjęciami Sceny Plastycznej, widziałem w tv fragmenty przedstawień. Tak narodziło się pragnienie zobaczenia tego Teatru. Od kilku lat omawiałem te plany, rozmawiałem o tym z Panem Bogusławem Michnikiem z Kłodzka. Miałem tam przyjechać, kiedy Kłodzko gościło Pana Mądzika. Pamiętam: były jakieś przeszkody techniczne. Mój plan przyjazdu do Lublina narodził się na wsi pod Helsinkami. Rozmawiałem z panem Leszkiem. I nagle po powrocie do Warszawy spotkałem się z Nim w Teatrze u Pana Grzegorzewskiego.
Niespodziewanie spotkanie… porozumieliśmy się bardzo szybko… Chciałem zobaczyć Teatr Mądzika nie tylko jako widz, także jako technik, jako ten, który pisze sztuki. Dramaturgia współczesna przeżywa pewien kryzys. Myślałem, że o tym porozmawiamy w Lublinie, w małym gronie. Może przeczytałbym fragment mojego eseju „ O sztukach nie napisanych”, z którym wystąpiłem w Ottawie na seminarium dramaturgicznym… o problemie milczenia, którego nie udało mi się rozwiązać w sztuce o Łukasińskim. Milczenie, bezruch w teatrze to problemy, które mnie nurtują od lat. Ten mój plan, narodzony pod Helsinkami, zamienił się w sen, nie sprawdził się, został w innym wymiarze, trochę jak ze sztuki Szaniawskiego.
W życiu realnym nie można wszystkiego zrealizować. Okazało się, że mój organizm nie interesuje się teatrem, to mój mózg się interesuje. Duch ochoczy, ciało mdłe.Przyjechać w roli męczennika, który zajmuje gospodarzy swoimi dolegliwościami, to nie w moim stylu… Trzeba zacząć od nowa planować wyjazd do Lublina. to ja miałem się nakarmić teatrem, zrobić sobie niespodziankę… Żal, po prostu żal… Bawcie się dobrze, Kochani, bo teatr to też zabawa.”
Tadeusz Różewicz