Wystawy

Wystawa malarska

Roztoczańska struktura natury 

Obrazy z dzieciństwa pozostają zawsze żywe, a przez życia młodzieńcze dopełniają bagaż wczesnych doświadczeń, który artysta zabiera na wędrówkę przez życie. Miejsce urodzenia i dorastania staje się z biegiem lat krainą mityczną przywołującą nostalgiczne wspomnienia. Łagodnie pofalowany pejzaż Roztocza, rzeźbiony parowami i tarasowatymi uskokami postaci pól, tworzy w wyobraźni złożony splot linii, podobny do swingującej struktury muzycznej. Tu i ówdzie obszerne zakola łanów uprawnych pól okalają bujne lasy, tworząc rajskie uroczyska, pełne nabrzmiałej muzyką ciszy. Region ten, ukształtowany z rozmachem, obdarzony liczną fauną i bujną roślinnością charakteryzuje monumentalizm porównywalny z włoską Toskanią, chociaż różni się od tej zaalpejskiej krainy pewną środkowoeuropejską surowością. Z takiego miejsca nigdy się wewnętrznie nie emigruje, tak jak naprawdę nigdy nie opuszcza się świata własnego dzieciństwa. Czar pierwszych doznań pozostaje w młodym artyście i jest odniesieniem dla późniejszych dojrzałych dokonań. Raj własnego dzieciństwa zabiera się ze sobą na zawsze i nosi w sobie jak w intymny, wewnętrzny i zaczarowany ogród.

Prof. Lucjan Orzech
Wystawa malarska będzie otwarta do zwiedzania od 31 lipca do końca festiwalu.

Wystawa Fotografii Teatr Leszka Mądzika

50 lat sceny plastycznej KUL 

Teatr ma w sobie coś, co przypomina mi życie motyla- krótki żywot, jedyna szansa, żeby je utrwalić, zostaje to tylko w uczestnikach spektaklu, w ich wrażeniach. Choć i oni odejdą a jedyne co się zachowa to fotografia. 

Był taki moment w moim życiu artystycznym, gdzie chciałem mocno podkreślić, że najważniejszym jest właśnie to przeżycie, które zostaje w widzu.  

W 1973 roku podejmowałem młodzieńcze próby odtworzenia spektakli za pomocą skojarzeń i wrażeń widzów. Postanowiłem wszystkie elementy spektakli ecce homo, narodzenia i wieczerza, zakopać w ziemi do parapetów -nic o nich nie pisać. Widzowie chodzili po wierzchu, dostrzegali pojedyncze ślady i tylko na tym bazowali swoje refleksje.  

Trudno oddać klimat spektaklu, fotografia najbardziej zbliża się do uchwycenia tego przemijającego momentu, kadr aparatu na raz potrafi uchwycić tylko perspektywę jednego widza. 

Rola światła stała się dla mnie wyjątkowa. Zafascynowałem się mrokiem, ciemnią nocy. Czuje się w tej przestrzeni bardzo bezpiecznie, w tej przestrzeni rodzi się światło. Noc nie jest dla mnie nocą złoczyńców, ale jest intymną przestrzenią, w której może dojść do intymnego spotkania. Tematy sacrum przez czas odchodzenia, są mi nadal bardzo bliskie. Ja prowadzę światło-blejtram, na którym maluje czarnym jak pędzlem. Ważne, żeby nie przekroczyć granicy tego półmroku. Co daje mi mrok poza intymnym spotkaniem z widzem? W procesie tworzenia daje szanse by z tego mroku światłem uwodzić i ujawniając mu te fragmenty, które chciałbym, żeby dostrzegł. Jest to teatr stawiania pytań niż odpowiedzi. Jeśli widz jest wrażliwy i ma obudzoną wyobraźnię spektakl jest tworzony także przez niego, proces tworzenia staje się obustronny. Razem z organiczną dla spektaklu muzyką tworzy się integralny obraz tego przedstawienia. 

Fotografie, o których mówimy mogły powstać dzięki twórcom takim jak: Marek Skowronek, Stefan Ciechan, który od początku utrwalał spektakle począwszy od ,,Ecce homo” (1970), Sylwester Adamczyk, Aleksander Wolak, Andrzej Johna, Andrzeja Polakowski. 

Otwarcie wystawy w poniedziałek 2.08 o 13:30 w szkole muzycznej na terenie miasteczka festiwalowego.

Wystawa malarska Krystyny Rudzkiej

Stąd świat oglądam okiem słońca 

 

Ośrodek Edukacyjno-Muzealny Roztoczańskiego Parku Narodowego jest najbardziej naturalnym miejscem ekspozycji dzieł Krystyny Rudzkiej-Przychody. Obrazy natury, wewnętrzny rytm jej życia, są bowiem dla tej artystki podstawową inspiracją, nieustannie się odświeżającą. Środkami malarskimi potrafi ona wydobywać na światło dzienne ukryty przed niedoświadczonym ludzkim okiem potencjał przyrody.  

Co chcą nam powiedzieć otwarte usta kwiatu? Gdzie się podział wiatr, który jeszcze przed chwilą targał osikowe liście? Czy piękny kształt kobiecego ciała został w naturę wpisany, czy wynika z niej w sposób organiczny, jakby należał do jej istoty? Skąd się wzięła otwarta rana w strukturze drewna? Czy obnażone w ten sposób wnętrze otwiera roślinę dla życia, czy ją naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo? Do kogo roślina szczerzy zęby w uśmiechu? Czy mamy się bać takiej mimiki czy przyjąć ją z ufnością? A kto rozpiął gorset cebuli? Co różni mikroskopowe i makroskopowe struktury życia? Może to tylko kwestia skali, w jakiej postrzegamy nasz świat? Czy to jest „życie po życiu”, gdy materia przekwitła i obumarła staje się podglebiem nowego lub w nowe się przeobraża?  

Kiedyś, przed laty, sporo było w malarstwie Krystyny Rudzkiej-Przychody inspiracji głębszymi strukturami geologicznymi, podpowierzchniową sferą korzeni, w której ciągle toczy się życie, zachodzą procesy wrastania, osiadania. Wówczas idealnym komentarzem do jej twórczości byłby doskonały wiersz Ryszarda Kapuścińskiego (tak, ten znany reporter był także poetą!) zatytułowany „Życie jest z przenikania”. W ostatnim czasie coraz więcej w jej dziełach światła, wychylenia ku górze, ku słońcu – trudno zatem o lepszy i bardziej syntetyczny komentarz do nich niż pełen wewnętrznej dynamiki wiersz Tadeusza Różewicza zakończony wymowna frazą „stąd świat oglądam okiem słońca”. Autorka wybrała ten rodzaj literackiego i światopoglądowego odniesienia w pełni świadomie – jeden z eksponowanych dzisiaj obrazów, ukazujący fragment bogatego kolorystycznie świata przenikniętego ukośną smugą blasku, został ukończony specjalnie na tę wystawę. 

Bogusław Wróblewski 

Redaktor naczelny „Akcentu” 

 

Wystawę można oglądać w :
Ośrodku Edukacyjno – Muzealnym
Roztoczańskiego Parku Narodowego
w Zwierzyńcu, od 28 lipca do 28 sierpnia
Wernisaż wystawy 3 lipca o godz. 16